18-01-2023, 08:11 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2023, 05:40 AM przez redhunter.)
Mam dla Was dwa nowe seriale.
Pierwszy to głośny i oczekiwany The Last of Us. Ekranizacja gry komputerowej, bardzo oczekiwana i niezwykle wysoko oceniana.
W grę nie grałem, więc nie mam pojęcia jak się to skończy i to mnie cieszy.
Natomiast nie podzielam aż takiego entuzjazmu co do tej produkcji. Zagrane fajnie, zwłaszcza obecność Belli Ramsey mnie cieszy. W grze o tron wymiatała. Oby tutaj też dali jej okazje do popisu. Zdjęcia też są świetne. Scenografia post apokaliptycznego świata też fajna, nieprzesadzona. ,, Zombiaki'' też spoko. Ale całość jakoś nie rzuca na kolana. Owszem z przyjemnością zasiądę do następnych odcinków ale ocena ponad 9 ? Niby za co? Ale to był dopiero pierwszy odcinek i przed nami cała podróż. Oby było lepiej i bardziej wciągająco.
Drugi natomiast to produkcja zupełnie nieznana. I po pierwszym odcinku od razu można powiedzieć, że to perełka!
Rzecz ma się o okolicznościach napisania książki i ekranizacji filmu Ojciec Chrzestny.
Poznajemy Mario Puzo który nie ma kasy na życie i dostaje po mordzie w zaułku za swoje długi. Poznajemy Coppolę który broni się przed reżyserowaniem tego filmu. Króla Sinatrę który robi wszystko, żeby ten film nie powstał bo go ośmiesza. Mafię włoską która też nie jest zachwycona. I programistę komputerowego który chciałby, żeby jego praca wzbudzała emocje tak jak robi to mafia czy kino. I staje się trochę przez przypadek i swoją przebojowość producentem Ojca Chrzestnego. Przede wszystkim jednak poznajemy świat Hollywood. Jak funkcjonował. Wypowiedziane jedno zdanie potrafiło zbudować komuś karierę lub wywalić go w niebyt.
Ojciec Chrzestny to był fenomen. Napisał książkę autor który był na dnie, prawa do niej kupiła wytwórnia która też szła na dno. Tam nikt nie chciał się za to zabrać a wszyscy próbowali temu ukrócić łeb. I tylko garstka idiotów którzy nie znali zasad, bo byli tu za krótko i nikt im zasad tu obowiązujących nie przedstawił, którzy idąc za swoimi marzeniami, stworzyli ponadczasowe arcydzieło.
Ogląda się ten serial świetnie. Pełno w nim niezapomnianych smaczków. Jak np. Puzo i Coppola robią kolację i kłócą się jak powinno się smażyć mięso. Bo ich mamy tak robiły. Polecam ten serial gorąco i na pewno napiszę czy po następnych odcinkach będę równie entuzjastyczny.
A i tutaj pochwalę też za grę Juno Temple. Tak sympatycznie arogancką, przebojową i inteligentnie słodką idiotkę to tylko ona potrafi zagrać.
Pierwszy to głośny i oczekiwany The Last of Us. Ekranizacja gry komputerowej, bardzo oczekiwana i niezwykle wysoko oceniana.
W grę nie grałem, więc nie mam pojęcia jak się to skończy i to mnie cieszy.
Natomiast nie podzielam aż takiego entuzjazmu co do tej produkcji. Zagrane fajnie, zwłaszcza obecność Belli Ramsey mnie cieszy. W grze o tron wymiatała. Oby tutaj też dali jej okazje do popisu. Zdjęcia też są świetne. Scenografia post apokaliptycznego świata też fajna, nieprzesadzona. ,, Zombiaki'' też spoko. Ale całość jakoś nie rzuca na kolana. Owszem z przyjemnością zasiądę do następnych odcinków ale ocena ponad 9 ? Niby za co? Ale to był dopiero pierwszy odcinek i przed nami cała podróż. Oby było lepiej i bardziej wciągająco.
Drugi natomiast to produkcja zupełnie nieznana. I po pierwszym odcinku od razu można powiedzieć, że to perełka!
Rzecz ma się o okolicznościach napisania książki i ekranizacji filmu Ojciec Chrzestny.
Poznajemy Mario Puzo który nie ma kasy na życie i dostaje po mordzie w zaułku za swoje długi. Poznajemy Coppolę który broni się przed reżyserowaniem tego filmu. Króla Sinatrę który robi wszystko, żeby ten film nie powstał bo go ośmiesza. Mafię włoską która też nie jest zachwycona. I programistę komputerowego który chciałby, żeby jego praca wzbudzała emocje tak jak robi to mafia czy kino. I staje się trochę przez przypadek i swoją przebojowość producentem Ojca Chrzestnego. Przede wszystkim jednak poznajemy świat Hollywood. Jak funkcjonował. Wypowiedziane jedno zdanie potrafiło zbudować komuś karierę lub wywalić go w niebyt.
Ojciec Chrzestny to był fenomen. Napisał książkę autor który był na dnie, prawa do niej kupiła wytwórnia która też szła na dno. Tam nikt nie chciał się za to zabrać a wszyscy próbowali temu ukrócić łeb. I tylko garstka idiotów którzy nie znali zasad, bo byli tu za krótko i nikt im zasad tu obowiązujących nie przedstawił, którzy idąc za swoimi marzeniami, stworzyli ponadczasowe arcydzieło.
Ogląda się ten serial świetnie. Pełno w nim niezapomnianych smaczków. Jak np. Puzo i Coppola robią kolację i kłócą się jak powinno się smażyć mięso. Bo ich mamy tak robiły. Polecam ten serial gorąco i na pewno napiszę czy po następnych odcinkach będę równie entuzjastyczny.
A i tutaj pochwalę też za grę Juno Temple. Tak sympatycznie arogancką, przebojową i inteligentnie słodką idiotkę to tylko ona potrafi zagrać.

