03-12-2024, 11:50 AM
Hrabia Monte Christo.
Adaptacja arcydzieł literatury najczęściej kończy się źle. Przykładów kiedy to się udaje też oczywiście trochę jest ale to bardzo trudne zadanie.
Zrobić film który by się bronił w starciu z naszą wyobraźnią kiedy czytamy tak barwne książki łatwo nie jest.
Udało sie to i to jeszcze jak np. Wajdzie przy Ziemi Obiecanej, Hoffmanowi przy Panu Wołodyjowskim, Coppoli przy Ojcu Chrzestnym, czy Denisowi Villeneuve przy Diunie. Oczywiście są i inne przykłady ale tych ze skopanymi realizacjami jest dużo, dużo więcej.
Dlatego tym bardziej cieszy, kiedy po raz kolejny udała się ta sztuka.
Film zagrany jest po mistrzowsku. Pierre Niney stworzył mistrzowską kreację. Przeistoczył się najpierw z prawego i szlachetnego młodzieńca, w skazańca bez nadziei a następnie w anioła zemsty, który oszczędnymi ruchami i spojrzeniem elektryzuje wszystkich. To duża umiejetność w jednym filmie tak gładko przejść z jednego wcielenia w drugie. I każde zagrać wiarygodnie.
Dobrych ról tutaj jest więcej ale moim zdaniem na uznanie zasługuje także Patrick Mille. Jak on zagrał tego łotra Danglarsa! Mam nadzieję, że dostanie teraz następne role perwszoplanowe na które zasługuje.
O fabule nie będę pisał, bo każdy ją zna. Natomiast sposób w jaki to jest sfilmowane to jest majstersztyk. Niektóre sceny wbijają w fotel. Do tego niezła ścieżka dźwiękowa. Polecam gorąco to widowisko. Trzy godziny przed ekranem zleca Wam bardzo szybko.
Adaptacja arcydzieł literatury najczęściej kończy się źle. Przykładów kiedy to się udaje też oczywiście trochę jest ale to bardzo trudne zadanie.
Zrobić film który by się bronił w starciu z naszą wyobraźnią kiedy czytamy tak barwne książki łatwo nie jest.
Udało sie to i to jeszcze jak np. Wajdzie przy Ziemi Obiecanej, Hoffmanowi przy Panu Wołodyjowskim, Coppoli przy Ojcu Chrzestnym, czy Denisowi Villeneuve przy Diunie. Oczywiście są i inne przykłady ale tych ze skopanymi realizacjami jest dużo, dużo więcej.
Dlatego tym bardziej cieszy, kiedy po raz kolejny udała się ta sztuka.
Film zagrany jest po mistrzowsku. Pierre Niney stworzył mistrzowską kreację. Przeistoczył się najpierw z prawego i szlachetnego młodzieńca, w skazańca bez nadziei a następnie w anioła zemsty, który oszczędnymi ruchami i spojrzeniem elektryzuje wszystkich. To duża umiejetność w jednym filmie tak gładko przejść z jednego wcielenia w drugie. I każde zagrać wiarygodnie.
Dobrych ról tutaj jest więcej ale moim zdaniem na uznanie zasługuje także Patrick Mille. Jak on zagrał tego łotra Danglarsa! Mam nadzieję, że dostanie teraz następne role perwszoplanowe na które zasługuje.
O fabule nie będę pisał, bo każdy ją zna. Natomiast sposób w jaki to jest sfilmowane to jest majstersztyk. Niektóre sceny wbijają w fotel. Do tego niezła ścieżka dźwiękowa. Polecam gorąco to widowisko. Trzy godziny przed ekranem zleca Wam bardzo szybko.

