22-12-2024, 08:10 AM
Skończyłem drugą część ostatniego sezonu Yellowstone.
Pierwszy odcinek był ciut chaotyczny bo akcja działa się przed i po głównym wydarzeniu tego sezonu i ciężko się było połapać co jest kiedy. Ale ten zamęt związany ze zniknięciem z serialu Costnera szybko minął i zaczęło się to co lubimy. I nawet powiem Wam, że to zniknięcie głównego bohatera wyszło w sumie na dobre, bo dało możliwość rozwinięcia skrzydeł innym bohaterom.
Oczywiście pierwsze skrzypce gra tutaj Kelly Raiiley jak Beth, ale też i Cole Hauser jako Rip czy Luke Grimes jako Kayce pokazują co potrafią. Faktem jest, że ta końcówka przypomina trochę już sprzątanie po dużej imprezie jaką był ten serial. Każdy powoli szuka miejsca co będzie robił po i żegna się z imprezowiczami. Ale i tak jest krwiście, dosadnie, w pięknych okolicznościach przyrody i z dużą dawką humoru. A serial od jego początków nawet z prequelami zatoczył koło i wszystko wróciło na swoje miejsce. Wydawać by się mogło po co były te wysiłki przez ponad 100 lat? No ale jak się to oglądało!
Pierwszy odcinek był ciut chaotyczny bo akcja działa się przed i po głównym wydarzeniu tego sezonu i ciężko się było połapać co jest kiedy. Ale ten zamęt związany ze zniknięciem z serialu Costnera szybko minął i zaczęło się to co lubimy. I nawet powiem Wam, że to zniknięcie głównego bohatera wyszło w sumie na dobre, bo dało możliwość rozwinięcia skrzydeł innym bohaterom.
Oczywiście pierwsze skrzypce gra tutaj Kelly Raiiley jak Beth, ale też i Cole Hauser jako Rip czy Luke Grimes jako Kayce pokazują co potrafią. Faktem jest, że ta końcówka przypomina trochę już sprzątanie po dużej imprezie jaką był ten serial. Każdy powoli szuka miejsca co będzie robił po i żegna się z imprezowiczami. Ale i tak jest krwiście, dosadnie, w pięknych okolicznościach przyrody i z dużą dawką humoru. A serial od jego początków nawet z prequelami zatoczył koło i wszystko wróciło na swoje miejsce. Wydawać by się mogło po co były te wysiłki przez ponad 100 lat? No ale jak się to oglądało!

