04-04-2025, 07:55 PM
Kompletnie nieznany.
Wreszcie film który mogę tylko chwalić.
Początek lat 60-tych ukazany poprzez rodzącą się nową falę w muzyce. Do West Village przybywa 19-latek który jest zafascynowany światem muzyki. Gitara i zeszyt z tekstami które sam pisze to najcenniejsze jego skarby. Bardzo szybko zostaje zauważony przez branżę muzyczną bo talent ma niezwykły. Do tego jest niezwykle oryginalny i szczery. Nie tylko w swojej twórczości ale także w traktowaniu swoich najbliższych. Jak w muzyce tak i w życiu potrafi ranić wszystkich do krwi. I to oczywiście już się mniej podoba.
Ale ten młody buntownik to Bob Dylan więc wiemy czy mu się uda.
Ogląda i słucha się tego filmu z największą przyjemnością. Aż chciałoby się tam wtedy w tych klubach z nimi być. Co to były za czasy.
Wreszcie film który mogę tylko chwalić.
Początek lat 60-tych ukazany poprzez rodzącą się nową falę w muzyce. Do West Village przybywa 19-latek który jest zafascynowany światem muzyki. Gitara i zeszyt z tekstami które sam pisze to najcenniejsze jego skarby. Bardzo szybko zostaje zauważony przez branżę muzyczną bo talent ma niezwykły. Do tego jest niezwykle oryginalny i szczery. Nie tylko w swojej twórczości ale także w traktowaniu swoich najbliższych. Jak w muzyce tak i w życiu potrafi ranić wszystkich do krwi. I to oczywiście już się mniej podoba.
Ale ten młody buntownik to Bob Dylan więc wiemy czy mu się uda.
Ogląda i słucha się tego filmu z największą przyjemnością. Aż chciałoby się tam wtedy w tych klubach z nimi być. Co to były za czasy.

