07-07-2025, 10:59 AM
Sinners.
Czekałem na to widowisko i niestety się doczekałem.
Pierwsza godzina to uczta dla kinomaniaka. Dwaj czarnoskórzy bracia wracają do małego miasteczka po latach gangsterki w Chicago.
Kupują od białasa opuszczony tartak i otwierają tam knajpę z czarną muzyką, tańcami i gorzałą. Do pomocy koptują syna kaznodzieji który bluesa gra jak sam szatan i parę innych niezwykle barwnych postaci. I to jest część filmu która porywa widza w ten mroczny bluesowy klimat dolnego Missipi.
To obraz grzechu, chęci wyrwania się z biedy, niewolniczej, poniżającej pracy, rasismu. Piękne zdjęcia i co najważniejsze cudowna muzyka! ]
To się udało. Niestety potem następuję coś co miało chyba być zabawą konwencją i pojawia się wątek horrorystyczny. I zaczyna być nie tyle straszno co tandetnie i groteskowo. Do tego ten rasizm to jest tak przerysowany, że mam wrażenie, że to biali powinni się czuć dyskryminowani tym filmem.
I kolejną godzinę niestety męczymy się przed ekranem licząc na to, że film wróci na własciwe tory. I wróci faktycznie świetną sceną którą dostajemy już po napisach. Nie należy wstawać z fotela tylko koniecznie wtrwajcie przed ekranami jeszcze parę minut bo warto.
Szkoda, że film nie dał rady utrzymać poziomu z początku projekcji. Ma parę świetnych elementów. Scena w knajpie kiedy na parkiecie pojawiaja w sennej marze tancerze-szamani afrykańscy, japońscy, współcześni nam raperzy wymieszani z bohaterami filmu, zjednoczeni w hipnotyzujących rytmach jest wybitna. Jednak film jako całość jest po prostu słaby.
Czekałem na to widowisko i niestety się doczekałem.
Pierwsza godzina to uczta dla kinomaniaka. Dwaj czarnoskórzy bracia wracają do małego miasteczka po latach gangsterki w Chicago.
Kupują od białasa opuszczony tartak i otwierają tam knajpę z czarną muzyką, tańcami i gorzałą. Do pomocy koptują syna kaznodzieji który bluesa gra jak sam szatan i parę innych niezwykle barwnych postaci. I to jest część filmu która porywa widza w ten mroczny bluesowy klimat dolnego Missipi.
To obraz grzechu, chęci wyrwania się z biedy, niewolniczej, poniżającej pracy, rasismu. Piękne zdjęcia i co najważniejsze cudowna muzyka! ]
To się udało. Niestety potem następuję coś co miało chyba być zabawą konwencją i pojawia się wątek horrorystyczny. I zaczyna być nie tyle straszno co tandetnie i groteskowo. Do tego ten rasizm to jest tak przerysowany, że mam wrażenie, że to biali powinni się czuć dyskryminowani tym filmem.
I kolejną godzinę niestety męczymy się przed ekranem licząc na to, że film wróci na własciwe tory. I wróci faktycznie świetną sceną którą dostajemy już po napisach. Nie należy wstawać z fotela tylko koniecznie wtrwajcie przed ekranami jeszcze parę minut bo warto.
Szkoda, że film nie dał rady utrzymać poziomu z początku projekcji. Ma parę świetnych elementów. Scena w knajpie kiedy na parkiecie pojawiaja w sennej marze tancerze-szamani afrykańscy, japońscy, współcześni nam raperzy wymieszani z bohaterami filmu, zjednoczeni w hipnotyzujących rytmach jest wybitna. Jednak film jako całość jest po prostu słaby.

