22-03-2026, 05:23 PM
Wielki Marty.
Ale kino! Film który ogląda się z wielką przyjemnością. Mimo, że bohater jest co najmniej antypatyczny.
Ale film zrobiony tak jak się kiedyś robiło filmy. Tu nie ma miejsca na jakieś pseudofilozofowanie, pseudoartystyczny bełkot czy jakieś ideologiczne nonsensy.
Mamy świetną historię, która od pierwszej sceny do napisów końcowych wciąga widza w wir akcji która rwie do przodu jak sportowy wóz. Tytułowy Marty to zwykły chłopak z dołów społecznych, który wierzy w to, że dzięki ping-pongowi będzie kimś wielkim. Wierzy, że jest najlepszy na świecie i nie ugnie się przed niczym, żeby to udowodnić. Niestety przed niczym. Da się poniżyć, skrzywdzi każdego na swojej drodze. Nieważne, czy to przyjaciel czy rodzina. Liczy się tylko jego sukces. Mimo swojego egocentryzmu jednak czujemy do niego jakąś słabość i mu kibicujemy. Chalamet daje tutaj niezwykły popis gry aktorskiej. Nie tylko on zresztą. Tu każda postać jest niezwykle wyrazista i zagrana cudnie. Brawa także dla dawno nie widzianej w dobrej roli Gwyneth Paltrow. I ta muzyka! I ścieżka dźwiękowa i jej realizacja w Atmosie jest wyjątkowa. Jeszcze bardziej potęguję i podbija szalone tempo akcji.
Brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Takie kino lubię. Tu nie ma na ekranie ani jednego ideału. Każda postać jest na swój sposób brudna, zepsuta ale ma także swoją dobrą stronę. I chyba tym bardziej łatwo widzowi uwierzyć w to co widzi i dać się ponieść emocjom wylewającym się z ekranu.
Ale kino! Film który ogląda się z wielką przyjemnością. Mimo, że bohater jest co najmniej antypatyczny.
Ale film zrobiony tak jak się kiedyś robiło filmy. Tu nie ma miejsca na jakieś pseudofilozofowanie, pseudoartystyczny bełkot czy jakieś ideologiczne nonsensy.
Mamy świetną historię, która od pierwszej sceny do napisów końcowych wciąga widza w wir akcji która rwie do przodu jak sportowy wóz. Tytułowy Marty to zwykły chłopak z dołów społecznych, który wierzy w to, że dzięki ping-pongowi będzie kimś wielkim. Wierzy, że jest najlepszy na świecie i nie ugnie się przed niczym, żeby to udowodnić. Niestety przed niczym. Da się poniżyć, skrzywdzi każdego na swojej drodze. Nieważne, czy to przyjaciel czy rodzina. Liczy się tylko jego sukces. Mimo swojego egocentryzmu jednak czujemy do niego jakąś słabość i mu kibicujemy. Chalamet daje tutaj niezwykły popis gry aktorskiej. Nie tylko on zresztą. Tu każda postać jest niezwykle wyrazista i zagrana cudnie. Brawa także dla dawno nie widzianej w dobrej roli Gwyneth Paltrow. I ta muzyka! I ścieżka dźwiękowa i jej realizacja w Atmosie jest wyjątkowa. Jeszcze bardziej potęguję i podbija szalone tempo akcji.
Brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Takie kino lubię. Tu nie ma na ekranie ani jednego ideału. Każda postać jest na swój sposób brudna, zepsuta ale ma także swoją dobrą stronę. I chyba tym bardziej łatwo widzowi uwierzyć w to co widzi i dać się ponieść emocjom wylewającym się z ekranu.

