19-04-2026, 06:16 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-04-2026, 01:24 PM przez redhunter.)
Mord.
Film który w ubiegłym roku miał 10 nominacji do Czeskiego Lwa.
W skromnym domku na prowincji spotyka się wielopokoleniowa rodzina, która jak co roku przyjeżdża do seniorów rodu, na świniobicie.
Dziadkowie resztką sił hodują świniaka, bo mogą coś dać dzieciom i wnukom a i jest to okazja, żeby ich u siebie gościć.
Niby prosta historia a ile tu dramatu! Bo to i mordowanie świni i okazja, żeby się pokazać z nowym autem i pogadać z siostrą o problemach z mężem i pokazać prawdziwą twarz po mocno zakrapianej imprezie itd itd.
Tych wątków jest tu cała masa. Mnie od razu na myśl przyszły filmy Smarzowskiego. Dom Zły czy Wesele. Tylko jak to w czeskim kinie tu jest łagodniej, wszystko jest ugładzone, ugrzecznione. Jakby reżyser był tak pewny swojej roboty, że nie musi krzyczeć środkami wyrazu, żeby przekazać widzowi dramatyzm sytuacji . Robi to subtelniej co nie oznacza, że mniej dosadnie. No bo np. prawie 90 letni dziadek po cichu zabiera samochód i jedzie szukać krwi, żeby uratować świniobicie i po drodze zabiera na przednie siedzenie wnuczka który uciekł od rodziców. No u Smarzowskiego przecież tą krew by znalazł na przydrożnym drzewie i była by to krew jego wnuczka. A tu inaczej, mimo dramatyzmu sytuacji rozwiązanie jest inne.
Film zagrany jest obłędnie! Mam wrażenie, że spora grupa aktorów to naturszczycy. Przynajmniej tak grali. Muszę poszukać jeszcze jakichś filmów reżysera, Adama Martinca bo wykonał tutaj kawał dobrej, niezwykle oryginalnej roboty.
Film który w ubiegłym roku miał 10 nominacji do Czeskiego Lwa.
W skromnym domku na prowincji spotyka się wielopokoleniowa rodzina, która jak co roku przyjeżdża do seniorów rodu, na świniobicie.
Dziadkowie resztką sił hodują świniaka, bo mogą coś dać dzieciom i wnukom a i jest to okazja, żeby ich u siebie gościć.
Niby prosta historia a ile tu dramatu! Bo to i mordowanie świni i okazja, żeby się pokazać z nowym autem i pogadać z siostrą o problemach z mężem i pokazać prawdziwą twarz po mocno zakrapianej imprezie itd itd.
Tych wątków jest tu cała masa. Mnie od razu na myśl przyszły filmy Smarzowskiego. Dom Zły czy Wesele. Tylko jak to w czeskim kinie tu jest łagodniej, wszystko jest ugładzone, ugrzecznione. Jakby reżyser był tak pewny swojej roboty, że nie musi krzyczeć środkami wyrazu, żeby przekazać widzowi dramatyzm sytuacji . Robi to subtelniej co nie oznacza, że mniej dosadnie. No bo np. prawie 90 letni dziadek po cichu zabiera samochód i jedzie szukać krwi, żeby uratować świniobicie i po drodze zabiera na przednie siedzenie wnuczka który uciekł od rodziców. No u Smarzowskiego przecież tą krew by znalazł na przydrożnym drzewie i była by to krew jego wnuczka. A tu inaczej, mimo dramatyzmu sytuacji rozwiązanie jest inne.
Film zagrany jest obłędnie! Mam wrażenie, że spora grupa aktorów to naturszczycy. Przynajmniej tak grali. Muszę poszukać jeszcze jakichś filmów reżysera, Adama Martinca bo wykonał tutaj kawał dobrej, niezwykle oryginalnej roboty.

