30-06-2026, 02:19 PM
Bogini Partenope.
Ja nie rozpatrywał był tego dzieła do końca jako filmu. To raczej taki poetycki zbiór pięknych obrazów scen.
Sorrentino to mistrz kreowania zachwytu u widza.
Nie stroni przy tym od oklepanych wzorców czy skojarzeń.
W Neapolu w bogatej rodzinie rodzi się córka w morzu. No to już wiemy, że taka narodzona w morskiej pianie to będzie Afrodyta. I tak jest. Partenope wzbudza zachwyt w każdym kto ją spotyka. Czy młody czy stary, każdy jest oczarowany jej pięknem. Ale to oczywiście rodzi także i ból, zazdrość i śmierć.
Jak powiedział jej mądry pisarz-alkoholik: Miłość jak wojna otwiera wiele drzwi. Na swojej drodze Partenope spotyka wile barwnych osób. Jest mądry, ojcujący jej troche profesor uczelni, jest mafioso który się wybił ze slamsów Neapolu, jest arcybiskup-demon. Kazdy kadr z tego filmu można powiesić na ścianie jak obraz. Piękno nie tylko Partenope ale i Neapolu i ludzi tam żyjących wbija widza w fotel. Ten film to wizualne przeżycie. I tyle, bo samego sensu w opowiadanej historii jest niewiele. Ale to nie szkodzi bo i tak oglądamy tą ucztę dla oczu z zachwytem.

