Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Film
MIELENSÄPAHOITTAJA
Nasz tytuł to Stary człowiek i może. Tylko, że ten nasz tytuł jakoś nijak mi nie pasuje do tego filmu.
Starszy Pan, samotnie żyjacy na wsi na skutek wypadku zmuszony zostaje przez swojego syna do przyjazdu do niego do domu aby w mieście mógł udać się do szpitala na rekonwalescencję po urazie nogi.
No ale cały jego świat to mały wiejski domek i poletko ziemi którą uprawia. I niesamodzielna już żona którą odwiedza w domu opieki. Syn jednak obiecuje zaopiekować się obejściem a on swoim starym eskortem udaje się do miasta gdzie spędza czas ze swoją synową, Panią bizneswoman.
Gag goni gag. Co dialog to cięty niegłupi dowcip. Humor aż skrzy się z ekranu. Ale nie taki na siłę, tylko bardziej taki mądry, ,, czeski''.
Bohaterowie będą musieli zrobić rozrachunek w swoich relacjach a i nawet zmierzyć się ze swoją przeszłością. Podane nam to jednak jest w bardzo sympatyczny i z dużą ilością sarkazmu, sposób.
Polecam gorąco.
Odpowiedz
REKLAMA:



The Alto Knights.
Dwa przyjaciele z dzieciństwa, po wielu latach znowu razem. Jeden z nich wrócił do Nowego Jorku po latach wygnania.
Obaj są szefami mafii. I zaczyna się wojna o przywództwo. To są czasy kiedy słowo mafia i jej wpływ na życie polityczno-gospodarcze, jeszcze nie funkcjonowało w świadomości społecznej. Podczas wojny dochodzi dodatkowo do publicznych przesłuchań bossów przed kongresem. W obu głównych rolach gra Robert De Niro. Mocno ucharakteryzowany. I wygląda sztucznie.
Niestety jak filmu o mafii z De Niro nie reżyseruje Scorsese to przepisu na sukces nie należy oczekiwać. Niby mamy tu wszystkie składniki które powinny dać nam niezłe widowisko ale niestety ten film jest tak energiczny jak geriatrycznie wyglądają jego bohaterowie.
Historia fajna, opowiadającą prawdziwe wydarzenia ale zrobiona słabo. Jakby twórcy nie mogli się zdecydować czy chcą zrobić film psychologiczny o rozterkach duchowych bohaterów czy mocną akcję. Pomysł na De Niro w obu rolach też słaby. Muzycznie za to fajnie ale to za mało na bardzo dobre kino.
Odpowiedz
Simona Kossak.
Fragment z życia niezwykłej kobiety. Córka i wnuczka wielkich Kossaków, która nie wybiera drogi artystycznej a naukową. Trochę w ucieczce przed uzurpacyjną i apodyktyczną matką, ląduje w starej, opuszczonej leśniczówce w Białowieży. Podejmuje się badania nad sarnami a zwłaszcza nad tym czym się odżywiają. Praca dla Lasów Państwowych nie jest dla niej łatwa bo z jednej strony są jej pracodawcą i dają dach nad głową a z drugiej to co jej wynika z badań nijak się ma do ich oczekiwań. Do problemów w pracy dochodzą jej problemy rodzinne i uczuciowe. To nić fabularna całkiem niezła.
Niestety realizacja tego pomysłu już taka dobra nie jest. Sceny kiedy kozioł sarny atakuje Simonę jak byk na corridzie sa całkowicie niewiarygodne. Podobnie jak fakt, że Simona zbiera informację o tym czym się żywią sarny na podstawie ich obserwacji a obok niej myśliwi na polowaniach zbiorowych kładą pokotem całe grupy saren, ona jest tego świadkiem i do głowy jej nie przyjdzie, żeby zbadać po prostu treść ich żołądków. Sporo scen z udziałem dzikiej zwierzyny zrobione jest w komputerze i niestety zrobione jest to kiepsko. Wygląda to fatalnie. Jednak film jako całość się broni i fajnym scenariuszem, niezwykłymi postaciami z rodziny Kossaków i fajnie zagranymi rolami.  (Brawo Agata Kulesza no ale to żadne zaskoczenie). Jest barwnie, soczyście i dosadnie. Tylko taka KOBIETA jak Simona Kossak zasługuje na dużo lepszy film.
Odpowiedz
Sinners.
Czekałem na to widowisko i niestety się doczekałem.
Pierwsza godzina to uczta dla kinomaniaka. Dwaj czarnoskórzy bracia wracają do małego miasteczka po latach gangsterki w Chicago.
Kupują od białasa opuszczony tartak i otwierają tam knajpę z czarną muzyką, tańcami i gorzałą. Do pomocy koptują syna kaznodzieji który bluesa gra jak sam szatan i parę innych niezwykle barwnych postaci. I to jest część filmu która porywa widza w ten mroczny bluesowy klimat dolnego Missipi.
To obraz grzechu, chęci wyrwania się z biedy, niewolniczej, poniżającej pracy, rasismu. Piękne zdjęcia i co najważniejsze cudowna muzyka! ]
To się udało. Niestety potem następuję coś co miało chyba być zabawą konwencją i pojawia się wątek horrorystyczny. I zaczyna być nie tyle straszno co tandetnie i groteskowo. Do tego ten rasizm to jest tak przerysowany, że mam wrażenie, że to biali powinni się czuć dyskryminowani tym filmem.
I kolejną godzinę niestety męczymy się przed ekranem licząc na to, że film wróci na własciwe tory. I wróci faktycznie świetną sceną którą dostajemy już po napisach. Nie należy wstawać z fotela tylko koniecznie wtrwajcie przed ekranami jeszcze parę minut bo warto.
Szkoda, że film nie dał rady utrzymać poziomu z początku projekcji.  Ma parę świetnych elementów. Scena w knajpie kiedy na parkiecie pojawiaja w sennej marze tancerze-szamani afrykańscy, japońscy, współcześni nam raperzy wymieszani z bohaterami filmu, zjednoczeni w hipnotyzujących rytmach jest wybitna. Jednak film jako całość jest po prostu słaby.
Odpowiedz
Amator.
Utalentowany kryptolog zatrudniony w CIA na podrzędnym stanowisku traci żone w zamachu terrorystycznym. Dzięki swoim umiejętnościom i dostępie do bazy danych CIA szybko wpada na trop morderców. Tylko jakoś szefostwo nie jest skore do podjęcia dzialań w celu ich ujęcia.
No to sam bierze sprawy w swoje ręce.
Czyli mamy taki oklepany do bólu schemat jedynego sprawiedliwego goniącego za sprawiedliwością. Film poprawnie zrobiony, przyzwoicie zagrany z dobrą obsadą. Ale ani Rami Malek ani Laurence Fishburne kreacji na jakie ich stać tutaj nie stworzyli. Nie jest to  kino wybitne. Po prostu taki średniak, typowa rozrywka na jeden wieczór.
Odpowiedz
Wróbel.
Mało miasteczkowy listonosz, z wyraźnym zespołem Aspergera, żyje sobie skromnie w swoim poukładanym świecie. I ten jego świat zostaje zburzony kiedy do domku obok wprowadza się sąsiadka a ze szpitala dzwonią, że ma sobie przyjechac po dziadka. Po dziadka który opuścił jego rodzinę jak on był dzieckiem a dziadek przegrał ich dom rodzinny w karty. Dramatycznych wydarzeń tam jest dużo więcej.
Naprawdę polecam to kino. Zagrane świetnie przez osoby które zawodowymi aktorami najczęściej nie są. Scenariusz fajny, za dużo słodzenia też nie ma. Dużo humoru. Opowieść o tym jak zmiany które wydają nam się złe mogą odmienić nasz na lepsze.
Film bym określił jednym słowem. Sympatyczny.
Odpowiedz
REKLAMA:



Gdy rodzi się zło.

No wreszcie coś oryginalnego!
Horror i to faktycznie taki który potrafi potrząsnąć widzem. I do tego robi to w sposób całkowicie inny niż większość filmów z tego gatunku.
Bo to film hiszpański kręcony zresztą w Argentynie. Owszem mamy do czynienia z tego powodu z aktorstwem bardziej teatralnym, przerysowanym ale to nie razi. Za to mamy mocne, brutalne i niezwykle pomysłowe widowisko. Niektóre sceny zapamiętam na długo.
Odpowiedz
I jeszcze jeden horror.

Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi.
Kolejna odsłona tej serii. I jak zwykle jest spektakularnie i krwawo. Produkcja na pewno kosztowała ogromny worek pieniędzy.
I jest znośnie ale nie jest niestety dobrze. Najbardziej katastroficzne i barwne sceny drażnią komputerowym przerysowaniem. To odbiera autentyczności. Horror ma być surowy i autentyczny a nie do bólu kolorowy i cukierkowy. Zabrakło w nich realizmu.
No i niestety po raz kolejny otrzymujemy to samo co w poprzednich produkcjach. Ba. Gdyby jeszcze to samo. Otrzymujemy podróbkę tego co kiedyś było majstersztykiem. Niestety.
Odpowiedz
Kneecap. Hip-hopowa rewolucja.
Dwoje młodych ludzi wywodzących się z rodzin od lat działających w IRA, wiedzie życie pełne imprez, prochów i wikłania się w problemy.
Podczas jednego z przesłuchań, jeden z nich oświadcza, że będzie mówił tylko po irlandzku. Dostaje więc tłumacza, nauczyciela ze szkoły. Ten próbuje mu pomóc i chowa jego notatnik. Natrafia w nim na świetne teksty które pisze ten młody buntownik. I pyta czy nie próbowali tego zaśpiewać? On ma w garażu jakiś stary syntezator. I zaczyna się jazda. Młodzi ludzie i zamaskowany nauczyciel zaczynają tworzyć rap po irlandzku. Okazuje się, że nie podoba się to nikomu. Ani brytyjskiej policji ani irlandzkim bojownikom. Każdy z nich próbuje przemocą ich uciszyć. Ale porywają tłumy, podobnych im młodych ludzi.
Co ciekawe w filmie graja samych siebie muzycy faktycznie istniejącego zespołu. Zresztą w tym roku chyba ma być na Offie.
Mnóstwo tu humoru, zgrywy, ale film mówi o bardzo ważnych rzeczach. Bardzo dobre kino, szybka wciągająca akcja.
Odpowiedz
Piętnaście lat temu byłem w kinie z dzieciakami, wtedy małymi szkrabami na filmie Jak wytresować smoka. Rewelacyjna kreskówka.
Dzieci były zachwycone a i my rodzice obejrzeliśmy to z nieukrywaną radością.
Teraz pojawił się film fabularny Jak wytresować smoka.
Córka zawyrokowała, że oglądamy to znowu rodzinnie. I tak też się wczoraj stało.
Polecam gorąco. Dużo humoru, rewelacyjne zdjęcia, niegłupia historia. Jak ktoś już widział film animowany wcześniej to będzie to przypomnienie, bo sceny i akcja a i nawet wygląd bohaterów został skopiowany, jak ktoś jednak pierwszy raz będzie to oglądał to i opowiadana historia go wciągnie.

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości